Add to favourites
News Local and Global in your language
21st of November 2018

Polska



Marsz i 200 litrów grochówki za 200 milionów. Co można było zrobić z budżetem na obchody 100-lecia polskiej niepodległości?

„Wałęsa, oddawaj moje 100 milionów” śpiewał kiedyś Kazik Staszewski. – Jakie sto? Dwieście – mogliby dośpiewać ci, którzy chcieliby rozliczyć rząd premiera Morawieckiego i prezydenta Dudę z wydatków na obchody setnej rocznicy odzyskania niepodległości.

200 milionów złotych, czyli budżet programu „Niepodległa” miał być rozdysponowany przez resort ministra Piotra Glińskiego. W piątek posłowie Nowoczesnej w interpelacji zapytali ministra kultury, na co zostały przeznaczone pieniądze, którymi dysponował. Gliński bronił się, że to nie jego resort zarządzał budżetem. Wskazał nawet adresata pytania. „Za uroczystości państwowe, według podziału pracy ustalonego w 2017 roku, odpowiada Kancelaria Prezydenta” – można przeczytać w krótkiej odpowiedzi ministerstwa kultury.

A miało być tak pięknie

Trudy wyliczenia tego, na co przeznaczono niepodległościowy budżet, wzięła na siebie dziennikarka serwisu Oko.press Agata Szczęśniak. Według jej rachunków prawie 60 mln zł pochłonęło dofinansowanie organizacji pozarządowych i samorządowych instytucji kultury. Wsparcie otrzymały na przykład inicjatywa „Mozart kontra Sinatra – Aktywizacja Integracyjna przez Sztukę”, czy wykonany przez dzieci mural „Wypukłości Niepodległości”. 130 tys. zł przeznaczono na polską premierę spektaklu słowno-muzycznego „Pamiętnik Żyda Legionisty”, a 101 tys. na widowisko „Biblia Polska”.

100-lecie niepodległości to też rozsyłanie i stawianie flag. 100-metrową flagę Jasnej Górze ufundował sam prezydent Andrzej Duda. W klasztorze odbyła się z tej okazji uroczysta msza, potem poczęstowano ludzi 200 litrami grochówki. Co dalej? Niewiele. Na 11 listopada kancelaria premiera zapowiedziała co prawda piknik z gwiazdami (mieli wystąpić Mezo i wyciągnięci z lamusa Doniu oraz Stachursky), ale ministerstwo wycofało się z pomysłu.

Skoro rządowe organizacje nie wiedzą, na co wydać taki budżet, to może warto im pomóc?

O to, „co można zrobić za 200 milionów złotych?” zapytałem organizatora dużych koncertów w Warszawie. Odpowiedź była niemal natychmiastowa. 

– Można zorganizować dziesięć koncertów Beyonce na Stadionie Narodowym – odpowiedział bez zastanowienia. Jak tłumaczy, koncerty gwiazd wieczoru, podczas festiwalu Opener w 2016 roku kosztowały około 10 milionów złotych (na scenie zagrały wtedy takie gwiazdy jak Red Hot Chili Peppers czy PJ Harvey). 

– Za takie kwoty można zaprosić największych. Zresztą udało się to już w 2005 roku, gdy w gdańskiej stoczni zagrał Jean-Michel Jarre, rok później David Gilmour, gwiazda zespołu Pink Floyd – dodaje. 

Kto mógłby zagrać tym razem? Odpadają pewnie U2, Rolling Stones, a nawet kolega Gilmoura z Pink Floyd, Roger Watters, bo wszyscy nieprzychylnie wypowiadali się ostatnio o antydemokratycznych zmianach w Polsce. Ale może na występ przed polską publicznością zgodziłby się – angażujący się ostatnio w sprawy polityczne – raper Kanye West.

stulecie niepodległości Święto Niepodległości 200 mln złotych Fot.: Hugh Peterswald/Pacific Press/ZUMA Wire, PAP/Jacek Bednarczyk, ForumGwiazd/FORUM, Krzysztof Wojciewski/FORUM / BRAK

Można też było uczcić niepodległość na nieco poważniejszą nutę. Jeden ze współpracowników festiwalu Warszawska Jesień tłumaczy, że za 500 tysięcy złotych można by zorganizować koncert największych gwiazd muzyki poważnej, Krystiana Zimermana albo Krzysztofa Pendereckiego. I prawdopodobnie udałoby się w tej kwocie zmieścić całość kosztów razem z wynajęciem dobrej sali koncertowej. Z wielką sceną plenerową też nie byłoby problemu.

Jednak nie wszystkim odpowiadają dźwięki skrzypiec, fortepianu i waltorni. Ponad połowa Polaków deklaruje, że przynajmniej czasami słucha muzyki disco-polo. Dla nich też można by coś znaleźć. Na przykład zespołu Akcent za 45 minutowy występ inkasuje 30 tysięcy złotych. Za budżet z „Niepodległej” Zenek Martyniuk i spółka zagraliby 6500 razy. Gdyby rozpoczęli 11 listopada 2018, koncertowaliby przez siedemnaście lat.

Osiem razy „Miasto 44”

Projekt „Niepodległa” mógł też stać się dobrym momentem na powrót dyskusji o wielkim kinie narodowym. W końcu tegoroczny „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Budżet, którym dysponowały polskie władze, wystarczyłby jednak na produkcję nieco innej wersji „Dunkierki” Christophera Nolana. Szukając bliższych nam przykładów można by w tym budżecie wyprodukować osiem kolejnych części „Bitwy Warszawskiej” (budżet 25 mln.) albo tyle samo wersji „Miasta 44” (budżet 24 mln.). 

Cała ta wyliczanka to oczywiście śmiech nad rozlanym mlekiem. Nawet jeśli większość wielomilionowego budżetu rozeszła się na doinwestowanie małych i zapewne słusznych inicjatyw, wspierających lokalne wydarzenia, to choćby pięć procent kwoty można było przeznaczyć na coś, co stałoby się prawdziwym piknikiem niepodległości. Zabrakło jednak pomysłu.

Read More




Leave A Comment

More News

fakty.interia.pl

Wiadomości newsweek.pl

RSS Wiadomości.gazeta.pl

Wydarzenia Wprost 24: Kraj

Dziennik Bałtycki - Strona

Polska - Strona główna

TVN24.pl - wiadomości z

Disclaimer and Notice:WorldProNews.com is not the owner of these news or any information published on this site.