Add to favourites
News Local and Global in your language
21st of November 2018

Facet



Andrzej Strejlau: Powiedzieli, że jak nie piję, to kariery nie zrobię

Mało jest w polskiej piłce ludzi o takim doświadczeniu i wiedzy jak trener Andrzej Strejlau. Były zawodnik, selekcjoner, działacz - już od dłuższego czasu pełni rolę eksperta i komentatora. Mówi, że ukazało się sporo publikacji na temat polskiej piłki, nie wszystkie do końca zgodne z prawdą. Dlatego wraz z Jerzym Chromikiem postanowili spisać jego wspomnienia przykładając dużą wagę do tego, aby ukazały się tam tylko prawdziwe informacje. Jak pisze o nim pan Jerzy: "Wyrocznia? Kontrowersyjny, ale nie do zastąpienia."

Z panem trenerem spotkaliśmy się przy okazji promocji książki "On, Strejlau", wywiadu-rzeki Jerzego Chromika z Andrzejem Strejlauem (wydawnictwo Sine Qua Non).

Bartosz Kicior: Pomówmy najpierw o książce: długo trzeba było Pana do niej namawiać?

Andrzej Strejlau: Tak się złożyło, że kiedy wychodziła moja pierwsza "wywiad-książka" (to był ’94 rok, wydawnictwo Tenten, stworzyliśmy ją z Andrzejem Personem), pracowaliśmy właśnie z Andrzejem i Jurkiem Chromikiem. Ale terminy nam się nie zgrały i zostaliśmy przy tym wywiadzie-rzece (z Andrzejem Personem - red.). Uważałem, że to trochę nie w porządku w stosunku do Jurka. Poza tym tym powstało wiele publikacji i książek, które nie odpowiadają do końca prawdzie (mówię to jako osoba bezpartyjna, zawsze to podkreślam!). 

Życie ucieka, ja też mam swoje lata, a opinia publiczna powinna poznać każdą stronę medalu i sama zadecydować, kto ma rację. Zresztą ludzie, którzy pojawiają się w książce, jeszcze żyją i mogą te fakty potwierdzić. Postanowiliśmy to wszystko spisać, choć trwało to ponad dwa i pół roku. Mało tego, w tej książce nie ma wielu rzeczy, bo czasem coś mi umknie - jestem cały czas pod telefonem, cały czas mam spotkania, cały czas ktoś mnie o coś pyta (a nie udzielam wywiadów przez telefon! Mówię: "Przepraszam bardzo, ale nie znam pana, nie wiem, czy mogę panu zaufać. Pan się leni. Jak pan chce porozmawiać, to proszę bardzo - jestem dostępny wtedy i wtedy").

Trzeba przyznać, jest pan rozchwytywany.

- Media bardzo często mnie o coś pytają. Ja staram się tylko odpowiadać na pytanie: na podstawie mojej wiedzy i faktów. Nie lubię mówić o tym, co może się wydarzyć, dlatego też nigdy nie mówię, jaki będzie wynik meczu. Raz mi się zdarzyło, koledzy dziennikarze podsłuchali wtedy, jak z kimś rozmawiałem i obstawiałem wynik remisowy. Swoją drogą to był mecz Legia - Wisła. Niedawno była podobna sytuacja: te same drużyny i remis. Co daje do myślenia to to, że większość bramek ze stałych fragmentów gry. To pokazuje, że nadal nie umiemy w naszej lidze rozgrywać akcji.

Skąd ta niska jakość gry? Skąd ten marazm? Oprawa medialna jest potężna - gra bardzo kiepska.

- Niech pan spojrzy na kadrę Jurka Brzęczka. Ostatnio grał tylko jeden zawodnik z ligi polskiej w podstawowej jedenastce. I to był akurat Jędrzejczyk - zawodnik "awaryjny". Reszta była z zagranicy. Dlatego mówiłem nawet ostatnio, że wy, dziennikarze musicie na chłodno to wszystko analizować. Trener Brzęczek miał raptem sześć treningów, więc czego wymagacie? Mancini zmienił tylko trzech zawodników i oni zrobili mu grę. A my zamiast analizować grę, zastanawiamy się, czy będzie grał ten czy tamten.

Zdjęcie Andrzej Strejlau jest rozchwytywany jako ekspert w stacjach sportowych /East News

No to dobrze, zostańmy już na chwilę przy kadrze - balonik reprezentacyjny był niesamowicie pompowany i nagle na Mundialu w Rosji pękł. Co teraz?

- Po raz kolejny - potrzebujemy chłodnej analizy. Zapominamy o jednej rzeczy: wielki sukces, jakim był ćwierćfinał na Euro. Ja dalej uważam, że oni stracili wtedy szansę życia. Strzeliliśmy tylko pięć bramek, ale straciliśmy tylko dwie! Graliśmy doskonale w obronie i nie tylko dzięki grze formacji defensywnej, ale całej drużynie. Mogli przejść do historii.

No i dwa lata później trener był jeszcze mądrzejszy, w teorii, bo miał jeszcze więcej doświadczenia z zawodnikami, komu może zaufać i tak dalej. A zawodnicy przecież wiedzieli, jakie są daty meczów. W eliminacjach mieliśmy tylko jedną mocną drużynę - Danię. Dali nam bardzo surową lekcję, poważne ostrzeżenie, że coś jest nie tak.

Smuda też miał, swoją drogą, szansę przejść do historii. Miał o tyle łatwiej, że graliśmy u siebie, ale o tyle trudniej, że przed turniejem rozgrywaliśmy tylko mecze towarzyskie. A w polskiej naturze jest tak, że mecze towarzyskie traktuje się inaczej (zresztą zupełnie niepotrzebnie potwierdził to w ostatnich wypowiedziach Robert Lewandowski). A mecz o stawkę jest meczem o stawkę.

Teraz czekamy. Musimy wybadać, w jakiej formie są zawodnicy. To już jest zadanie dla trenera Brzęczka i jego sztabu, między innymi Stefana Majewskiego. Obaj mają ogromne doświadczenie, Jurek Brzęczek grał za granicą, cały czas się doszkala. To rozsądny człowiek. Natomiast będzie miał trudny okres, choć teraz poradził sobie nieźle z, co by nie powiedzieć, trudnymi drużynami.

Zdjęcie Rok 1975, Andrzej Strejlau drugi od lewej /East News

Proszę spojrzeć - Niemcy. Świetny trener, 12 lat z drużyną, olbrzymie doświadczenie. A pomimo tego odpadają. No ale Niemcy, Hiszpania, Francja, Anglia, te najmocniejsze drużyny, to przede wszystkim bardzo mocne zespoły młodzieżowe. Każda z nich albo mistrz Europy, albo mistrz świata w ostatnich kilku latach. To jest świetna rzecz.

A Jurek Brzęczek musi pracować z drużyną. Będzie mu ciężko, ale nie możemy w najbliższych meczach po prostu zagrać na minimum, tymi zawodnikami, których mamy. Nie, trener musi realizować program. Będzie presja, ale media muszą pomóc. Wie pan, różnica między dziennikarzami a trenerami jest taka, że my mamy rzeczywiste reprezentacje, a dziennikarze się bawią w selekcjonerów.

Pamiętajmy: nie urodził się jeszcze taki trener, który chciałby źle dla drużyny.

Read More




Leave A Comment

More News

Facet.interia.pl

Facet po 40

Banzaj.pl - portal dla

Disclaimer and Notice:WorldProNews.com is not the owner of these news or any information published on this site.